piątek, 10 lipca 2015

Miejsko wiejsko

Lubie takie dni, gdy moge sie "zaszyc" w kuchni i sobie pogosposiowac :)
Spiewajac sobie, cos tam tworze kulinarnie.
Raz wychodzi, raz nie wychodzi. Ot, zwykla proza zycia...

Moj chlebek. Lubie taki cieplutki z maselkiem :)
Przypomina mi moje dziecinstwo spedzane u Babci. Gdzies tam w biegu...czlowiek zjadal pajde chleba z maslem i lecial dalej w "teren" :) A jaki byl szczesliwy...:)



Kompot rabarbarowy z listkiem miety...i UWAGA trzema czeresniami ;)
Lubie ten kwaskowaty smak...


W angielskim ogrodku nasturcje sie rozpanoszyly, kwitnie lawenda w donicy...



...a ja siedze i podziwiam moje zakupy sprzed dwoch tygodni.
Jak ja lubie takie stare "przydasie" z dusza :)


Czy wiecie do czego sluzy to ? Przyznam szczerze, ze nie mam pojecia ;)
Najchetniej tym czyms uszczypnelabym paru osobnikow w nos ;))
Czekam Na Wasze pomysly co do tego "czegos szczypczykowego"








Pozdrowienia dla Was cieple z miejsko wiejskiego Orszulkowa :)



44 komentarze:

  1. Chleb wygląda smakowicie i na pewno taki też był/jest ;)
    Nie mam pojęcia, do czego te szczypce służyły, ale wyglądają fajnie. Może ktoś na to pytanie Ci odpowie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś się zaczepiało i ciągnęło za pomocą tych szczypiec ??

      Usuń
    2. Lidia, chleb tylko taki umiem piec ;) Z tego przepisu, ktory Ci kiedys przeslalam. Prosty i szybki - i do pieczenia i do zjedzenia ;)
      Szczypce kosztowaly tylko jednego funciaka...wiec dlugo sie nie zastanawialam ;)
      W razie czego to skorzystam z Twojego pomyslu ;) Cos zaczepie i pociagne ;)

      Usuń
  2. Przyrząd wygląda mi na szczypce kowalskie. Do wyciągania z ognia różnych rzeczy rozgrzanych do czerwoności.
    Taką maszynkę nadal ma moja mama i niechętnie korzysta z elepstrycznej. Ale szpanerskiego napisu "London" ni mo.
    Dzie nasturcje? Lawendę widzę i pelargonie. W maszynce też kfiatki posadzisz?

    OdpowiedzUsuń
  3. Już widzę parę nasturcjowych listków!
    Trzy czereśnie na smakę, czy dla zdrowotności?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Juz dodalam nasturcje :)
      Maszynka jedzie ze mna do polskiego Orszulkowa, do swojej kolezanki...z Niemiec, kupinej na gieldzie staroci.
      Beda dwie rzadzily na polce w mojej misz maszowej kuchni ;)
      Czeresnie zwinelam Bartoliniemu z miseczki ;) Tak dla koloru ;)
      A z tymi szczypczykami to bardzo ciekawe :)

      Usuń
  4. Nasturcja rzadko już można znaleźć w ogródkach a to takie sympatyczne kwiaty:)) Ciepły wiejski chleb jadałam na wiejskich wakacjach w dzieciństwie, swojego własnego raczej piec nie będę. W ogóle jadam mało pieczywa, wole owoce i warzywa, wędlinę i mięso też jadam, ale to nie musi być koniecznie z chlebusiem ;))
    Maszynkę do mielenia mięsa moja mama pożyczyła komuś kilkanaście lat temu i nie wróciła z powrotem. Ja natomiast pozbyłam się tary do prania. Zaniosłam ją ze trzydzieści lat temu do przedszkola jako pomoc dydaktyczną i nie przyniosłam z powrotem, bo panie techniczne prały na niej firanki. Przedszkole rozwiązali i zabrała ją do domu jedna z pracownic do czego przyznała mi się kilka lat temu .
    Może pamiętasz Orszulko, że w literaturze z epoki, była nieraz mowa o szczypcach do węgli. Zdaje się że pod samowarami poprawiano nimi węgle. To twoje ustrojstwo wygląda mi własnie na coś takiego :)) Będzie do tego pasował Węgielek :))
    Ja też pozdrawiam ciepło ,ale niestety z zimnego Wrocławia :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubie nasturcje, kazdego roku je sadze :)
      Marija, ja ostatnimi czasy chleb pieke bardzo rzadko. Urlop nadchodzi pomalutku wiec nadrobie to moje pieczenie :)
      Stara tare do prania tez mialam po Babci i ...zniknela podczas remontu :(
      Wegielek jak najbardziej bedzie pasowal do tych szczypczykow :)
      Widzisz Marija, nie na darmo one wpadly w moje oko i rece ;)
      Marija musisz nastepnego Strachora zrobic dla tego wroclawskiego zimna :)

      Usuń
    2. Kilka lat temu na szaber placu kupiłam króciutki mosiężny pogrzebacz. Wisi na drabinie i służy za żerdkę, podwieszam na nim moje prace które muszą wyschnąć.
      Strachorów ci u mnie dostatek Orszulko, pełan pokój, a zimno i tak przyszło, ale jak przyszło to i pójdzie pewnikiem :))

      Usuń
    3. To co te Strachory, urlop maja i nie strasza ? :)
      Niech to zimno zmyka, przyjdzie jeszcze na niego pora...:)

      Usuń
    4. Było dwa dni ciepła, a teraz pada i....jutro też ma padać. Te Strachory to chyba jednak są od czegoś innego ;))

      Usuń
  5. Może kowalskie szczypce, jak Hana pisze, albo jakie grzebadło do kominka? Tako maszynkę też mam, ale mniej stara i bez napisu London. Nie używam, bo mi się nie chce nic mielić. Oj, chlebka dawno nie piekłam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnemo, nie planowalam maszynki z Londonem ale jak sie trafila za grosze to wiesz...;)
      Tez nie bede jej uzywac, bedzie pelnila funkcje dekoracyjna.
      Bedziesz miala urlop od huty to na pewno chlebek upieczesz. Duzo chlebkow :)

      Usuń
    2. Za takie pieniądze to trzeba było kupić dwie:)

      Usuń
    3. Byla tylko jedna, niestety...:)

      Usuń
  6. Takie szczypczyki stosujo zboki do zbereznych zabaw erotycznych - tak mysle. Sugestia, ze to kowalskie, jest taaaka przyziemna... :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem zwolenniczka sugestii, ze to kowalskie.

      Usuń
  7. Pantera, Tobie tylko hardkor w głowie:)))

    OdpowiedzUsuń
  8. Zapomniałam powiedzieć, że chlebek wygląda pysznie, i że bardzo lubię rabarbar. Mój zjadły mszyce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mszyce ? Rabarbar ?
      Hanus, roztworem z drozdzy trzeba je potraktowac.
      A chlebek...najbardziej smaczny taki swiezutki, z chrupiaca skorka :)

      Usuń
    2. No, też się zdziwiłam. Dzie tam drożdże, było ich tyle, że młode pędy wyłaziły czarno-zielone od mszyc, dosłownie nie było na nich wolnego milimetra! Potraktowałam chemią, co czynię w ostatecznej ostateczności. Rabarbar odżył, chociaż jest nie do użytku. Ale może w przyszłym roku dadzo mu spokój?

      Usuń
    3. Hana, ja wszystko drozdzami traktuje ;) I nie ma robali :) A jak rosnie :)
      Mszyce najwidoczniej lubia Twoj rabarbar, w przyszlym roku moze zmienia menu ;)

      Usuń
  9. Twój chlebek, Orszulko wygląda na bardzo chrupiący - a ja właśnie taki uwielbiam. W ogóle lda mnie chleb mógłby się składać z samej skórki! Rabarbarowy kompot cudny! W ogóle rabarbar to świetna roślina, bo wieloletnia, a wiec zachodu nie wymagająca, bo dobrze sie z dzieciństwem kojarząca, kiedy wykradaliśmy długie łodygi rabarbarowe z ogródków działkowych i chrupaliśmy z dzieciakami w naszych kryjówkach, krzywiąc się szpetnie i zaśmiewając do łez!
    A ten przyrząd skojarzył mi się z takimi szczypcami, którymi ortodoksyjni Żydzi robili sobie kiedyś loczkowate pejsy!
    Nasturcje też mam! Same się u mnie rok w rok wysiewają miedzy sałatą i koperkiem.
    Tak cudnie nastrojowo u Ciebie, Orrszulko.Tak swojsko.
    Dużo zyczliwych myśli zasyłam!***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olenko, chlebek jest bardzo chrupiacy. Robie go na drozdzach, czasami tylko z maki pszennej, czasami mieszam pszenna i zytnia. Jest latwy do wykonania i tak czasem... gdy nachodzi mnie smutny nastroj staram sie zajac czyms przyjemnym, zeby nie myslec i nie dusic w sobie tych niepotrzebnych emocji.
      W dziecinstwie oprocz wcinania zielonych lodyg rabarbaru robilysmy sobie z kolezankami parasole ;)
      Jakiez bylo zdziwienie mojej Babci, gdy rabarbar zniknal z ogrodu, a nasze...gdy parasole zwiedly :)
      Olenko, serdeczne pozdrowienia dla Was i dziekuje za zyczliwe mysli :***

      Usuń
  10. zapisuje sie na chleb...a jak nie na chleb, to na przepis :)
    Tez kocham nasturcje, ale jakos pozno w tym roku wysialam i sa male i nie kwitna jeszcze, iles lat temu rosly sobie, mysmy wyjechali na prawie miesiac do Polski, tu padalo sporo, wracamy, a patio jest zarosniete nasturcjami, ktorym takie dluuuugie nogi urosly i krzyzowaly sie na patio gesto, nogi mialy tak po 4 metry dugosci!
    a szczypce wyraznie do eleganckiego ukladania wongli na kominku, do zadan erotycznych Pantery bylyby chyba subtelniejsze :P
    rumbarbar tez bardzo lubie , ale teraz na sniadanie zjadlam innego czerwonego owoca - arbuza! Ale zapilabym napojem rabarbarowym, oj zapilabym :)))
    Dobrze, ze maszynce nie bedzie sie samej nudzilo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opakowana, chetnie bym dla Ciebie upiekla ale poki on do Ciebie dotrze...to juz nie bedzie taki chrupiacy i swiezy.
      Wysle Ci przepis na @
      A jak kiedys bedziesz w Londonie to zapraszam, upieke Ci pare bochenkow :)
      Nasturcje potrafia sie rozbestwic ;) Obserwuje wlasnie, ze moje zaczynaja ten proceder :)
      Szczypce ewidentnie stare, zardzewiale...W stolicy angielskiej jest zakaz palenia w kominkach, wiec ktos sie pozbyl.
      Opakowana, arbuza zapic napojem rabarbarowym ? Bardzo ciekawa propozycja :)))

      Usuń
    2. znowu szlag trafil komentarz....
      ale i tak niczego ciekawego nie napisalam ;)

      Usuń
    3. Opakowana, no nie gadaj ;) Ty zawsze cos ciekawego napiszesz, hrehrehre :)

      Usuń
    4. eeee, chyba nie zawsze...to tylko tak wyglada, hrehrehr

      Usuń
  11. mniam mniam, domowe, swojskie smaki i zapachy :))) a te szczypce to może do przenoszenia jakichś butelek albo.....baniek z mlekiem prosto od krowy :)) widzisz, wszystko mi się teraz kojarzy z jedzeniem :)
    pozdrawiam ciepło i życzę fajnego weekendu :***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polly, gdzie ja teraz krowe znajde ? ;)
      Ja od wczoraj marze o piwku z Miedzianki :) Widzisz co narobilas :))))
      Buziaki :***

      Usuń
    2. No dzie ze zmiji :)
      Z miejscowosci na Dolnym Slasku co Miedzianka sie zwie :)

      Usuń
    3. no patrzaj pani, jam Wroclawianka, czyli Dln Slask i nic , zadnej Miedzianki. Czy to gdziejsik wedle kopalni miedzi Legnica-Lubin?

      Usuń
    4. Opakowana, to okolice Jeleniej Gory. Zajrzyj do Polly - napisala bardzo ciekawy i tajemniczy post o Miedziance.

      Usuń
  12. Tez lubie nasturcje.
    I chetnie sprobowalabym chleba.
    Dawno juz nie pieklam.
    A ten zapach piekacego sie chleba jest jedyny..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, pisz kiedy przyjezdzasz do mnie na chleb :)
      Upieke ile tylko zechcesz :)

      Usuń
  13. o szczypcach nic nie wiem, ale taką maszynkę do mielenia to pamiętam z dzieciństwa... moja mam do dziś taką posiada :)))
    chlebek wygląda fantastycznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje Emko :)
      Pieknej niedzieli Ci zycze i smakowitego obiadku u Rodzicow :)
      Usciski :***

      Usuń
  14. A nikt się nie zachwyca muszelkami?:) Pięknie jest w Twoim ogródku:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Artenko, planuje dalsze muszelkowanie ogrodka z kazda nastepna nadmorska wizyta :)
      W ogrodku to wiesz komu sie najbardziej podoba :) Zwlaszcza plot ;)

      Usuń
    2. Podzielam zachwyt nad ogródkiem:))) Mamy cechy wspólne, wiesz z kim:))))

      Usuń
  15. Sorki, ostatnio sama wyciągnęłam z czeluści maszynkę do mielenia i teraz widząc ją tutaj nie mogłam przejść w milczeniu :)))))
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja rowniez nie moge przejsc w milczeniu wobec zadnej rzeczy ze stara dusza :)
      Pozdrowienia :)

      Usuń

Moderuje komentarze do starszych postow aby mi nie umknely ;)
Bardzo dziekuje za kazde napisane slowo :)