poniedziałek, 5 września 2016

Tylko moje chwile

Pewnego  dnia postanowilam sie zatrzymac w uprawianym maratonie domowym i okolodomowym.
Zostalam zaproszona na wycieczke w moje ulubione miejsce, o ktorym mozna poczytac TU
Bezcenne chwile samej ze soba- wspoltowarzysze - Mama i Tata byli bardzo wyrozumiali, za co Im bardzo dziekuje :)
Chodzilam, siedzialam, lezalam, chlonelam widoki...

 






Byl wiatr we wlosach, fioletowe rece i buzka od zbieranych i zjadanych jagod.
Chcialabym aby poczucie wolnosci towarzyszace mi w tym miejscu nigdy mnie nie opuszczalo...

Pozdrawiam Wszystkich, ktorzy cierpliwie czekali na nowy wpis w Orszulkowie :)

25 komentarzy:

  1. Miejsce stworzone do chłonięcia! Po pierwszym rzucie oka pomyślałam, że w głębi jest morze, ale już skorygowałam sobie to pierwsze wrażenie :)
    Niedawno na fejsie widziałam "kombajn" do jagód ;)
    Pozdrawiam Orszulko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marija, ja tam wole zbierac recznie jagody - zwlaszcza w takich pieknych okolicznosciach przyrody :)

      Usuń
  2. Nigdy tam nie bylam. Co za niezwykle miejsce!
    Dziekuje Orszulko, za te wskazowke:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, miejsce niezwykle, naprawde :)
      Blisko polskiego Orszulkowa :)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Zachecam serdecznie do odwiedzin :)
      Sciskam mocno :)

      Usuń
  4. W kontekście posta w Kurniku stwierdzam, że zrobiłaś bardzo dobrze podarowując sobie chwile relaksu :) Należy się nam czasem;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Soniczku kochany...
      Zrobilam cos dla siebie i towarzysza mi wyrzuty sumienia. Zawsze tak jest, gdy robie cos dla siebie...
      Chcialabym wszystkich uszczesliwic, a o sobie zapominam...
      Tule mocno :***

      Usuń
  5. No popatrz to gory Izerskie a wyglada na to jakbyc byla nie wiadomo jak wysoko, sliczne i nadajace sie de medytacji miejsce, mozna sie napawac i napawac. Trzeba pozwolic sobie na takie chwie. JA w weekend tez sie wybralam na samotne wedrowki, po Warszawie, Warszawie, ktorej nie znam, sobota to byla Wola a niedziela Praga warszawska, jestem bardzo zadowolona, bo nikt mnie nie popedzal, nikt sie nie nudzil, szwedalam sie po zakamarkach i bylam szczesliwa. pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapamietam to, co napisalas Grazynko - trzeba pozwolic sobie na takie chwile.
      Sciskam mocno Wedrowniczko :*

      Usuń
  6. Jakie piękne miejsce! Nie miałam pojęcia o jego istnieniu, a wygląda niezwykle egzotycznie. Myślałam, że to gdzieś "we świecie"!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hanus, miejsce cudne - piekne i tajemnicze.
      Zapraszam serdecznie - jesli tylko bedziesz chciala :)
      Czy przesylka dotarla ?- wyslalam w srode rano :)
      Z gory uprzedzam, ze nastepna bedzie wyslana po 20 wrzesnia :) Z izerskimi smakami :)

      Usuń
    2. Orszulko, dotarła wczoraj - wysłałam Ci @. Jak to, ze smakami? To znaczy rozumiem, ale ten, no wiesz, czuję się trochu skrępowana, czy cóś:)

      Usuń
    3. Hanus, nie czuj sie absolutnie skrepowana ;)
      Ta przesylka bedzie moim wielkim podziekowaniem za urocze niebieskie okienka :)

      Usuń
  7. Ostatnio też spotkałam magiczne miejsce kilka kilometrów od Łodzi w lesie. To Twoje jest zupełnie inne, piękne i ... mocne. A dla Ciebie od dwóch wpisów jest różyczka na zdjęciach ta niezwykła, dla mnie niezwykła róża co pachnie cytrynowo. http://elkiblog.pl/index.php/roze-i-dom-po-lipa-z-okolica/ Jagody pychota miam, :)
    Serdeczności Orszulko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Elu, dziekuje za piekna amarantowa rozyczke :)
      Moje miejsce jest niby to samo - jednak za kazdym razem odkrywam go na nowo :)
      Pozdrowienia serdeczne :*

      Usuń
  8. Orszulko, czekałam cierpliwie, ale popraw się, kochana:) Życzę Ci z całego serca tego poczucia wolności.
    A Izery muszę zobaczyć na własne oczy!
    Buziaki:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kalipso, Izery czekaja :)Bardzo cierpliwie czekaja, tak jak ja :)
      Dziekuje za cieple slowa, tule mocno :***

      Usuń
  9. Też się zastanawiałam, czy te góry tarasowe, to nie w jakimś Colorado. Dobrze, że niedaleko masz takie piękne miejsce. Dobrze, a nawet bardzo dobrze, że się dałaś na tę wycieczkę namówić. Orszulko, częściej sobie funduj chwile tylko dla siebie. Dbaj o siebie i się rozpieszczaj, bo kto, jak nie Ty sama najlepiej wie, czego i kiedy potrzebujesz. Cieszę się bardzo, że chodziłaś, siedziałaś, leżałaś i chłonęłaś :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Ewa, mam moje Colorado :)
      Dbac o siebie, rozpieszczac siebie - ucze sie Ewus, ucze...
      Nawet dobrze mi idzie :)
      Tule mocno :***

      Usuń
  10. Piękne miejsce, Orszulko - nie znam go ... jeszcze :)
    Kiedy jestem w pięknych miejscach - ostatnio był to las w Bornym i mnóstwo wrzosów, to też chcę, żeby ta chwila we mnie została na zawsze. Nie zawsze się udaje, ale próbować trzeba.
    Oby ich więcej było w naszym życiu ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lidus, pielegnujmy w sobie te zlapane piekne chwile w uroczych miejscach.
      Niech one nam dodaja skrzydel w tym maratonie zyciowym.
      Las w Bornym i mnostwo wrzosow - na pewno piekny widok. Ciesze sie, ze moglas tam byc. Bardzo, bardzo :)
      Tule mocno :***

      Usuń
    2. Jutro też tam jadę :)))
      :******

      Usuń
  11. Nie można zapominać o sobie - życzę częściej takich chwil:)

    OdpowiedzUsuń

Moderuje komentarze do starszych postow aby mi nie umknely ;)
Bardzo dziekuje za kazde napisane slowo :)