czwartek, 15 września 2016

Na dobranoc i dzien dobry

Moze tak...


...moze tak...


A moze jednak tak...


Na dzien dobry moze tak...


...albo tak...


Dupka, brzuszek lapeczki musza miec mieciutko, zadnych twardosci :)

niedziela, 11 września 2016

Bywa i tak...

... ze sama siebie momentami nie poznaje ;)
Przychodzi taki czas, ze z kaplanki domowego ogniska przeobrazam sie w majsterkowiczke tworzaca cos tam w drewnie.
Odwiedzam wtedy pewien warsztat, gdzie moge sobie bez pytania dysponowac miejscem i narzedziami.


Przebieram sie w bialy garniturek i podziwiam moja zdobycz, w ktorej widze bardzo duzy potencjal :)


Lubie to :)


 Czy widzicie moje naturalne loki, ktore... /przyznaje sie bez bicia/  prostuje od dziesieciu lat ? 


Szlifowanie po raz pierwszy nastepnie malowanie lakierem.
I tak razy trzy... :)

Podkowa pelni role pierwszej litery mojego imienia.



Efekt koncowy jest w trakcie moich wymyslen i przemyslen ;)
Jak wymysle i przemysle i zrobie - to pokaze :)
O ile Szanowni Czytelnicy tego bloga beda chcieli zobaczyc ... :)
Pozdrowienia serdeczne dla Was od UOrszulki :***

środa, 7 września 2016

Lawendowy szlak

Lawenda - moja wielka milosc :)
Zawsze marzylam o tym, zeby znalezc sie na lawendowym polu.
Fajnie jest marzyc, jeszcze fajniej spelniac marzenia :)
Jak widac na ponizszych zdjeciach, nie tylko ja marzylam o znalezienu sie na polu lawendy :)






Spacerujac lawendowym szlakiem mozna zrobic sobie chwilke przerwy i poddac sie doznaniom smakowym... :)



... i zakupowym - portfel normalnie w tempie natychmiastowym sie kurczy ;)









Musze przyznac, ze z wielkim zalem opuszczalam lawendowe pole...
Obiecalam biedronce i sobie, ze w przyszlym roku tam wroce :)



Serdecznie wszystkich pozdrawiam :)
Orszulka

poniedziałek, 5 września 2016

Tylko moje chwile

Pewnego  dnia postanowilam sie zatrzymac w uprawianym maratonie domowym i okolodomowym.
Zostalam zaproszona na wycieczke w moje ulubione miejsce, o ktorym mozna poczytac TU
Bezcenne chwile samej ze soba- wspoltowarzysze - Mama i Tata byli bardzo wyrozumiali, za co Im bardzo dziekuje :)
Chodzilam, siedzialam, lezalam, chlonelam widoki...

 






Byl wiatr we wlosach, fioletowe rece i buzka od zbieranych i zjadanych jagod.
Chcialabym aby poczucie wolnosci towarzyszace mi w tym miejscu nigdy mnie nie opuszczalo...

Pozdrawiam Wszystkich, ktorzy cierpliwie czekali na nowy wpis w Orszulkowie :)