poniedziałek, 18 czerwca 2018

Czerwcowo

Ostatni moj wpis byl marcowy. Nawet nie wiem kiedy mi umknal kwiecien i maj...
Zatesknilam za napisaniem...
Czerwiec przyniosl mi wiele skrajnych emocji od smiechu po placz ale mysle, ze juz sie jakby "wyrownalam". I niech tak zostanie.
Staram sie kazdego dnia chocby wieczorem gdy jest najspokojniej chodzic do pobliskiego parku i chlonac zapachy kwitnacych lip, patrzec na bawiace sie beztrosko dzieci, na ich usmiech, ktorego wielu nam doroslym brakuje.
Z nowinek to...odwiedziny lisa w Bartka szkole. Biedak moze chcial sie podedukowac, a dwoch nauczycieli ganialo go z miotlami zeby wyszedl ze szkolnego molochu.
Nie mam pojecia jak ta cala sytuacja sie zakonczyla, miejmy nadzieje, ze lis sobie gdzies tam buszuje w czerwcowej zielonosci, a do szkoly juz wiecej nie wejdzie, skoro go tam nie chca.
Wczoraj wybralam sie na farme aby nazbierac czeresni i truskawek - kazde miejsce gdzie sie da obklejone komunikatem - prosimy nie jesc tylko zrywac. Tak, akurat...kazdy buzia ruszal ;)
Czesc owocow dalam sasiadowi mieszkającemu samotnie nad nami,ktory bardzo sie ucieszyl i wzruszyl zarazem.
Z pozostalej czesci bede robic dzem, ktory w zimie bedzie wspomnieniem naszej czerwcowej wyprawy. Ostatnio mam tak, ze bardzo duzo robie wieczorami, ze tak powiem wena mnie nachodzi ;)
W wielu kwestiach nic sie nie zmienilo, Feliks nieustannie probuje zdobyc wysoki plot, a ja mu w tym nieustannie przeszkadzam, za co dostaje wydobywajace sie z niego dzwieki niezadowolenia.
Lawenda w ogrodzie juz prawie kwitnie, za chwile bede robic bukieciki.
Pogoda w Londonie nie angielska - sloneczko przyswieca, wietrzyk powiewa, deszczyk to tak sporadycznie i krotko.
Od miesiąca mam nowych sąsiadów, którzy otrzymali mieszkanie z „urzędu” Każdego dnia ćwiczą nasza cierpliwość...która chyba niedługo się skończy ...                                                                                      



Juz niedlugo wakacje /tutaj nauka konczy sie mniej wiecej za miesiac/ i wyruszamy do kraju pobyc w swoim azylu, nacieszyc sie znajomymi, rodzina. Moze znajdzie sie czas na maly wypad gdzies tam...
Obym nie zapomniala moich butow nie do zdarcia ;)

Pozdrawiam wszystkich Czytelnikow Orszulkowa i zycze wszystkiego dobrego :)

Orszulka






21 komentarzy:

  1. Oj, leci ten czas jak wariat! Szkoda, bo tak życie całe przelatuje nie wiadomo kiedy i na czym. A tyle jest po drodze ważnych spraw, tyle uczuc przeróznych, tyle myśli trudnych do ubrania w słowa...A potem sietego nie pamięta. Miesiąc za miesiacem. Lawenda, maliny, a za za chwilę jabłka i gruszki.Parę zdjęć.I my w tym wszystkim znajdujący chwile bezcennego szczęścia...
    Kochana Orszulko, ściskam Cię mocno zdrowia życząc i aby ten czas w Polsce, ten na który tak czekasz płynął wolno, bez żadnych trosk i niepokojów!:-)♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czas pędzi dlatego trzeba go trochę zwolnić o ile to możliwe i cieszyć się chwila. Dziękuje Oleńko za życzenia, niech się spełnia i oby w moim polskim Orszulkowie ten czas mijał bardzo powoli. Muszę zdążyć się wszystkim tam nacieszyć. Ściskam mocno ❤️

      Usuń
  2. Czas pędzi jak szalony i tak trochę szkoda, że nie można go zwolnić. Ciekawa przygoda z tym lisem w szkole. W mojej kiedyś buszował jeż i też nie był mile widzianym gościem. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karolinko, widocznie zwierzątka lubią chodzić do szkoły ;) Aby wszyscy uczniowie z taka chęcią tam chodzili to by było fajnie ;)

      Usuń
  3. W moim pierwszym przedszkolu były tylko myszy za to w większych ilościach. Było to w zamierzchłych czasach realnego socjalizmu, władze wpadły na genialną myśl coby nad sklepem spożywczym zrobić przedszkole nie izolując dostatecznie tych lokali. Aha były jeszcze prusaki w zatrważających ilościach ;) Stanowczo wolałabym lisa, co prawda mnie myszy nie ruszają, ale derekcji było wstyd, więc przy dzieciach mówiła, że to mole, coby dzieci przypadkiem nie oznajmiły rodzicom tej radosnej wiadomości, że w przedszkolu są myszy ;) Prusaki mniej rzucały się w oczy niż szare gryzonie ;)
    Bardzo podoba mi się zdjęcie Orszulko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marija, myszy, prusaki - nie lubie, boje się tych stworzeń i dostaje paniki na ich widok, tak samo mam ze szczurami, tu złapano w metrze takiego prawie metrowego... A dyrekcja sprytnie obeszła aferę myszowa ;) Co do zdjęcia to tez moje ulubione, zrobione końcem października, mam jeszcze wersje malin na starym płocie - tez bardzo ładne :)

      Usuń
  4. Orszulko, dobrze, ze napisałaś, tęskno było za Tobą :)
    Czas pędzi, nawet się nie obejrzysz, a będziesz w azylu :)
    Buziaki ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Soniczku, dobrze wiedzieć, ze ktoś tęsknił i nie wstydzi się tego powiedzieć :) Ludzie maja różne blokady jeśli chodzi o uczucia ale trzeba to uszanować, nie każdy z nas jest taki sam. Jak już bede w azylu to bede wniebowzięta :) Tule mocno ❤️

      Usuń
  5. Maliny, ach! Maliny! Uwielbiam je chyba najbardziej ze wszystkich owoców. Od marca, powiadasz? Śmignęło to jak błękitna strzała, mnie też. A maliny na moim gumienku usychają:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hanus, pogoda w tym roku nie rozpieszcza, jest sucho, roślinki schną na potęgę, maliny również - moi rodzice co drugi dzień jadą do mojego azylu i podlewają bo inaczej nic by nie było. Malin w tym roku będzie dużo wiec szykuj się na naleweczke :)

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. Dziękuje Artenko, starałam się :)

      Usuń
  7. Ten miesiąc na pewno zleci ci szybko i już niedługo będziesz mogła się cieszyć ulubionymi wędrówkami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam Cię Wietrzyku w moich skromnych progach, cieszę się z Twoich odwiedzin w Orszulkowie. Wędrówki na pewno będą, chciałabym odwiedzić kilka miejsc w których dawno nie byłam, a może odkryje coś nowego... :) Serdeczności :)

      Usuń
  8. Raz dwa i będziesz w Polsce :) Sąsiadów szczerze współczuję, ale mam nadzieję, że zrobicie z nimi porządek ...
    Lisa szkoda, zabłąkał się pewnie, a ci do niego z miotłami ... ehhhh....
    Pozdrawiam Cię serdecznie i głaski dla rudego zbója przesyłam ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lidus, sąsiedzi się trochę uspokoili, za dużo osób zaczęło im zwracać uwagę - w końcu wystawianie subofera na ogród i puszczanie ile fabryka dała to przesada. Nie słyszałam samej siebie w ogrodzie, głowa mi buzowała... Feliks jak zwykle kombinuje, on już tak ma. Gdy zabieram go z ogrodu późnym wieczorem to na mnie wręcz warczy. Jedyna osoba przed która ma jakiś posłuch jest mój mąż :)

      Usuń
  9. Urszulko, jak dobrze znowu poczytać Twoje zapiski, już martwiłam się co u Ciebie. Zapewne cieszysz się z przyjazdu do siebie. Cichutko myślę, że spotkamy się choć na chwilkę. A póki co pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olu już się nie mogę doczekać tego przyjazdu, bede miała zdecydowanie więcej czasu, a nie tydzień z wywieszonym jęzorem ;) Oleńko na pewno się musimy spotkać, przy Tobie nabieram takiej pozytywnej energii ze...ACH !!! Serdeczności kochana ❤️

      Usuń
  10. To nie zazdroszczę sąsiadów, ale może jakoś się unormują...? Pozdrawiam i przesyłam nieco dorosłego uśmiechu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To taki typ ludzi, którym trudno przychodzi unormowanie ale za dużo sąsiadów już ich odwiedziło wiec się trochę uspokoili. Dziękuje za nieco dorosły uśmiech i odwzajemniam :) Pozdrowy Tomek :)

      Usuń
  11. Mnie to czerwiec niesamowicie szybko minął, co mnie wcale nie ucieszyło... może przez te upały człowiek wolniej zyje i mniej koduje i ten czas przelatuje? Sama już nie wiem... zaraz lipiec...
    Wypoczynku życzę :D

    OdpowiedzUsuń

Moderuje komentarze do starszych postow aby mi nie umknely ;)
Bardzo dziekuje za kazde napisane slowo :)